Maciek Bąk z zapowiedzią debiutanckiej EP-kii premierą utworu “Ja Mam Ciebie Ty Masz Mnie”.
2 listopada 2026

Szósty singiel Maćka Bąka to – po raz kolejny – zabawa muzyczną konwencją. Tym razem w: surowym, hałaśliwym, garażowym indie-rockiem klimacie The White Stripes i wczesnych The Strokes.
Artysta snuje rozważania na temat relacji – relacji, w której potrzeba bliskości ściera się z potrzebą eskapizmu i z walką z wewnętrznymi demonami. Surowa, gitarowa, obrana z produkcyjnych trików warstwa muzyczna koresponduje z tekstem, bez ogródek opisującym napięcie, wątpliwości i rozdarcie.
Singiel jest zwiastunem debiutanckiej EP-ki “Rozpadam Się”, którą Maciek Bąk planuje na wiosnę 2027 roku. EP-ka zawierać będzie 6 całkowicie premierowych, niepublikowanych utworów.
1 grudnia artysta zagra biletowany koncert w warszawskim klubie Chmury,na którym wykona część repertuaru z zapowiadanej EP-ki.
“Ja mam Ciebie a Ty masz mnie, w mojej głowie tak to jest. / W mojej głowie zawsze wszystko jest.”
Czasami relacja jest tylko wytworem naszej wyobraźni, a jej trwałość jest czysto życzeniowa.
“W moim sercu nie ma mnie, jestem obok lub daleko gdzieś”
Czy można być obecnym w relacji, i jednocześnie unikać bliskości?
“Ja Mam Ciebie Ty Masz Mnie, w taki obraz wierzę, czy Ty wierzysz też? W tej iluzji trochę prawdy jest” Związki bywają iluzją. Utrzymują się dzięki wierze w wyjątkowość relacji, podczas gdy rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana.
Pokusa, żeby “podpalić” swój prywatny świat i “odpiąć wrotki” bywa nieodparta. Walczymy z wewnętrznymi demonami, potrzebą eskapizmu i zwyczajnego “rzucenia się na wiatr”.
“Porywa mnie muzyka, woła wiatr, a z góry na dół leci cały świat. Zamykam oczy, w płomieniach tańczę sam”
O tym napięciu, o życzeniowej potrzebie obecności, o świadomości własnych wewnętrznych demonów, o iluzji bliskości, o uciekaniu od niej jest właśnie najnowszy singiel Artysty. To mocny przekaz – i taka jest muzyczna strona utworu. Surowa, bezpośrednia, prosta. Podana w hałaśliwej, “suchej”, garażowej formule, piosenka zbudowana jest najednym gitarowym riffie i kilku sfuzzowanych zagrywkach. Miarowy, prosty niemalże “rzeźnicki” perkusyjny beat pozbawiony jest dodatków i fajerwerków. Nie ma tu bogatej aranżacji, wokalnych harmonii, pogłosów, malowania przestrzeni. Jest surowa, obrana “do kości” muzyczna esencja.

Prostota muzycznego przekazu koresponduje z towarzyszącym singlowi teledyskiem. To oszczędny, surowy, chaotycznie zmontowany obraz w punk-rockowym klimacie Nowego Jorku z końca lat 70. Ukazuje performance zespołu na żywo, w klimatycznym, zdezelowanym mieszkaniu w starej kamienicy. Żadnego storytellingu ani fabuły, żadnej symboliki. Czysta, surowa energia zespołowa. Nawiązanie do bardzo klasycznej i trochę dzisiaj zapomnianej formuły wideoklipu, w której band wykonuje singiel przed kamerą.
Reżyserem teledysku jest Piotra Krzysztof Kamiński, utytułowany nagrodami członek zespołu filmowego Harmider. Już po raz drugi współpracuje z Maćkiem Bąkiem, po bardzo udanym videoklipie do piosenki “Jadę Jadę” z lutego 2026 roku.
Autorką okładki do singla ponownie jest Roma Leopard, warszawska DJ-ka, członkini kolektywu Soul Service.
Komentarze (0)
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis.